Skutki uboczne rachunku sumienia [wywiad] Źródło: Brum Autor: Anita Bartosik Data: 1998-03-01
W jednym z filmów Woody Allena, bodajże "Jej wysokość Afrodyta" jest taka scena, w której na "wezwanie pana Boga nadaremnie" odpowiada jego... automatyczna sekretarka. Ta skądinąd zabawna scena, przypomniała mi się, kiedy słuchałam jednego z 15 nowych nagrań sygnowanych tytułem "Milena". Nosowska - autorka wszystkich tekstów, w tym ww. "Słuchaj" z właściwą sobie rozbrajającą szczerością tłumaczy tu nieobecność Wszechmogącego: "...Bóg jest niewinny, on tyko wciąż bywa zajęty; ...bez przerwy wydzwaniam pod jego prywatny numer... jakby był moją prywatną złotą rybką". Dlatego tym razem, postawiłam na luźne dygresje z rozmowy z kreatorką "Mileny", które zatytułowałam...
Człowiek lubi sobie wszystko komplikować, albo ułatwiać... jakkolwiek to nazwiemy. Moim zdaniem stworzeniem istoty boskiej stworzył sobie fantastyczne alibi i do dziś z dużym rozmachem zwala nań winę za wszystko, co popełni. Czyż nie codziennie krzyżujemy największego idealistę zbiorowej jaźni ludzkiej? Bóg to kozioł ofiarny... Kaśka utwierdziła mnie w tym przekonaniu, choć doszła do podobnych wniosków z zupełnie innej pozycji...
NOSOWSKA: Każdy kto wierzy w istnienie Boga, musi w pewnym momencie postawić sobie takie fundamentalne pytanie: "OK, jeśli jest, to czemu pozwolił na Oświęcim, przecież jest WSZECH-MOGĄCY!" To magiczne słowo. Religia to dla mnie czary w dużej mierze, wierze, bo chce... Nie modlę się wersetami, prowadzę monolog i ostatnio (ponieważ systematycznie słucham przerażających wieści z frontu choćby Irak - USA.) wpadłam na coś istotnego: "Boże, to ja już nic od ciebie nie chcę, tylko zrób coś z tym światem bo parę osób tutaj normalnie się boi!" I doszłam do wniosku, że to wszystko przez takich jak ja, co to bez przerwy o coś proszą, o bzdety, żeby zdać egzamin itp., cholera naucz się, to zdasz, a nie zawracaj facetowi głowy, on ma tam konflikty do rozwiązania! Jeśli na końcu świata przyjdzie mi zrobić rachunek (sumienia) i wyrównać bilans za te wszystkie usługi, to nie wiem jak się wypłacę. W "Słuchaj" chodziło mi o zwrócenie uwagi ludzi na to, by robili swoje i robili to dobrze, a nie czekali na przysłowiowy cud, a jak coś nie wyjdzie z ich winy, to z płaczem udawali ofiarę, pytając: "Boże co ci takiego zrobiłem?" Chciałabym w duchu, moim zdaniem dobrych wartości, wychować Mikołaja, wpoić mu kilka, ale sensownych zasad: "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe", czy "jeśli coś robisz, zrób to dobrze, a jeśli się nie uda, pomyśl jak mógłbyś to zrobić jeszcze lepiej". Tylko, żeby ludzie tak funkcjonowali musiałabym wychowywać cały świat, a to brzmi abstrakcyjnie, czy nie - NOSOWSKA - matka całego świata...
Historia lubi się powtarzać. Związki świata muzyki ze światem filmu są dziś rzeczą powszednią, z korzyścią dla obu. Jej 1 krążek rozpoczynał się utworem "Jeśli wiesz, co chce powiedzieć...", którego ilustrację stanowiły fragmenty filmu A. Krauze "Gry uliczne", 2 też będzie miał filmowy teledysk. Dlaczego od tego zaczynam? Dlatego, że ani singlowy "Zoil", ani klip którym go zilustrowano w moim odczuciu nie charakteryzują "Mileny". O wiele bardziej pasuje mi do jej klimatu otwierająca ją bondowska muzycznie piosenka, która powstała z myślą o nowym filmie W. Pasikowskiego, piosenka (z tekstem przypominającym "Jestem kobietą" Kory) o wiele mówiącym tytule "Gdy rozum śpi"...
NOSOWSKA: Nie znam świata filmu. Propozycję otrzymał nasz manager, który miał szkielety piosenek. Wybór padł na tę kompozycję, do której po obejrzeniu filmu napisałam tekst. Film pokazuje grupę ochotników, którzy z różnych przyczyn jadą na wojnę do Jugosławii. Większość dla kasy, choć jeden, co bardzo mnie ujęło, ponieważ chce tanio kupić psa Husky dla dzieci, kosmos w ogóle! Dowódcą tej kampanii jest niezwykle silny gość (B. Linda), który jak się okazuje też ma miękkie resory... Pasikowski pokazał tych ludzi w sytuacji pułapki - totalnego zagrożenia, kiedy ma się tylko jedno wyjście: zabić, by przeżyć, jeśli się uda... Obawiam się reakcji i refleksji ludzi jakie wyniosą z tego filmu. Ja płakałam... Najbardziej wstrząsnęło mną to, że ci faceci idą na nie swoją wojnę, idą tam wcale nie z powodu wyższych celów, i tak naprawdę wcale tego nie chcą. Wojna - to najbardziej absurdalna rzecz jaką człowiek kiedykolwiek wymyślił...
Większość ludzi sądzi, że singlowy "Zoil" to numer Kazika. Upewnia mnie to, że ten napisany na potrzeby trasy promującej "puk.puk" numer, diametralnie odbiega od klimatu "Mileny"...
NOSOWSKA: Tekst relacjonuje relację krytyk/artysta, którą można porównać do spojrzenia obcej osoby na narodzonego niemowlaka i powiedzenie matce, która przelała całą swą energię i miłość na tę dla niej najpiękniejszą istotę pod słońcem, że to dziecko... jest wstrętne! Historia z Kazikiem wiąże się ze śmieszną sytuacją. Otóż Smolik (autor prawie wszystkich kompozycji "Mileny", tej też) i Gruby od razu pomyśleli, że to jest numer, który pasuje do Kazika, ale bali mi się powiedzieć, że niby piosenkę mi odbiorą... głupole. U mnie trochę to potrwało zanim po męczarniach przypasowania heavy-metalowego wokalu do rapowej linii wokalnej wpadłam na ten sam trop. Zadzwoniłam przekonana, że facet, który wydaje "szejśset" płyt rocznie, na pewno nie ma potrzeby dodatkowego śpiewania i mi odmówi... To było extra uczucie... Zawsze to ja śpiewałam czyjeś piosenki, a tu proszę, ktoś śpiewa moją i w dodatku ten ktoś to Kazik! Byłam zaje...e dumna! Jeszcze bardziej obawiałam się teledysku, a konkretnie leżenia w trumnie... na szczęście Andzia Orthodox uświadomiła mi dosłowny urok "czarnego humoru" kiedy zadzwoniłam zaprosić ją na plan...
ANJA: Dobra przyjdę, ale kogo mam zagrać?
KAŚKA: Tak właściwie to zapraszam cię na mój pogrzeb i stypę...
ANJA: To co, trzeba przyjść na czarno...?
KAŚKA: No... raczej tak.
ANJA: O Boże, to w co ja się ubiorę...
Wątek śmierci znanej publicznie osoby całkiem na serio pojawił się w utworze "To jak będzie?".
NOSOWSKA: Jeden dziennikarz, posądzając mnie o... zarozumiałe pomiatanie facetami, uznał słowa "mogłabym was wszystkich mieć; na kolanach u stóp, gdybym tylko chciała" za moje poczucie wyższości. Tymczasem ten tekst opowiada o poczuciu... samotności. Napisałam go po śmierci Agnieszki Osieckiej, ale dotyczy Cobaina, Hutchencf'a i wielu innych. Miliony ludzi bez względu na płeć deklarowało, że ich kocha. Też się o to otarliśmy z HEYem i choć mam świadomość, że to złudne i ulotne, to kiedy tyle osób deklaruje swe względy na zawsze, zaczyna się w to wierzyć... że będą o nas pamiętali zawsze. A tak nie jest. Nikt nie chce cię tak naprawdę znać, po prostu fajnie jest się pochwalić znajomością z osobą kojarzoną z TV na przykład. Jest jeden sposób, by skupić na moment uwagę wszystkich na sobie, tak żeby rzeczywiście o tobie pomyśleli... nieodwracalny niestety. Ceną za moment chwały jest śmierć...
"Udawaj, że mnie kochasz" - takimi słowami zaczyna się "Ani mru, mru", mocny tekst sugerujący presję pod jaką żyją osoby publiczne, choć jego genezą jest humorystyczna scena z ulicy. Te słowa, Kaśka wypowiedziała na spacerze do Adama (rzadko okazują sobie uczucia publicznie) w chwili, kiedy zorientowała się, że jest rozpoznana. Zaczęli się całować, żeby to, co mówiła w gazetach, zgadzało się z rzeczywistością... to byt żart, nie zmieniła poglądów, nie udawałaby, gdyby coś się sypnęło, choć wie jak czasem trudno odkręcić coś, co już poszło w kosmos. O tym problemie opowiadają "XXX (3 krzyżyki)", zaśpiewane przez Grubego głosem psychopaty z astmą, Kaśka zrobiła tu tylko chórki. Numer brzmi jak muzyka ze starych polskich filmów, albo wczesnych Vladimira Cosmy. Smolik wymyślił do tego teledysk, w którym sami zagrają... Kaśka do dziś odpowiada na pytanie o postępy gry na Gibsonie, bo kiedyś spróbowała przez 3h dopóki palce jej nie popuchły... Sęk w tym, żeby nie robić wielkiego halo wokół swojej osoby, ci których przyciągniemy i tak kiedyś odkryją nasze fascynacje. Lepiej mieć coś w rękawie, niż obnażyć wszystko i nie pozostawić nic na później... ale rozumie ludzi, którzy jako wabik stosują np. zainteresowanie zen (bo poszła taka fama), choć tak naprawdę nie dobrnęli do końca pierwszej zakupionej książki...
Wątek kreacji siebie przeciągnęłyśmy na dyskusję nad "Wiadomo" (kompozycja Banacha, z którym chwilowo zawiesiła wspólną działalność)...
NOSOWSKA: Mogę podeprzeć się autorytetem Scorsesse który najlepiej zobrazował świat rzezimieszków z najokrutniejszej mafii na świecie. To on właśnie pokazał facetów mordujących w okrutny sposób drugiego człowieka, a w zaciszu domowym noszących dzieci na barana... Moim zdaniem prawdziwi jesteśmy tylko w snach, chcesz się poznać - przeanalizuj swoje sny. Poruszyłam tu bardzo ważny temat: względność rzeczy istotnych.
Kiedy rozmawiałyśmy przy okazji "puk.puk" wydawało mi się, że już jestem taka dojrzała i ukształtowana... zawsze twierdziłam, że nigdy bym nikogo nie zabiła. Afekt - nie uznawałam takiego tłumaczenia. Dzisiaj wiem, że w swojej obronie nie, ale gdyby ktoś chciał skrzywdzić Mikołaja zabiłabym na luzie. Nauczyłam się jednego, wszystko jest względne w obliczu nowych okoliczności i nigdy nie można być pewnym siebie, swoich poglądów na 100%. Wiem też, że potrafię już rozdzielić dobro od zła. Do szału doprowadzają mnie ludzie, którzy upijają się piwem do nieprzytomności, robią straszne rzeczy i twierdzą, że nic złego się nie stało, bo przecież strzelili sobie po piwku, a piwo to nie alkohol! O tym jest "Nie mów" napisany pod wpływem programu o alkoholikach, to straszne, że ludzie nie potrafią się przyznać do błędu i nie chcą się liczyć z konsekwencjami, wszyscy, kurna, nieprzemakalni... Mały grzeszek to też grzech.
Konsekwencje to zmora codzienności, każdej decyzji, każdego czynu... za- tkało mnie, ale i rozbawiło pierwsze zdanie "Co miesiąc": "I tym razem się udało; znów zakwitłam na czerwono..."
NOSOWSKA: Spodziewam się całkiem konkretnego ataku ze strony pani U. Sipińskiej na łamach "Wprost" za ten tekst. Jeżeli pępowinę uznała za niehigieniczną, to przy tym tekście odpadnie... To super temat, zastanówmy się, czy rzeczy które opisuję są bardziej drastyczne niż samo życie? A ja kocham się babrać w życiu. Czy jest jakaś para (poza homoseksualnymi) na tej planecie, która nie przeżywa takich lęków co miesiąc??? I tak opisałam to poetycko, Agniecha Chylińska pewnie walnęłaby prosto z mostu - okres, yeah! a ja tu subtelnie o gubieniu purpurowych płatków... nie widzę powodu, dlaczego miałabym unikać tematu, który podsuwa samo życie! Najbardziej nie lubię u ludzi hipokryzji i dulszczyzny.
W "Czego tu się bać?" nie ulękła się przed napisaniem "zmartwychwstanę po 3 dniach"...
NOSOWSKA: Chodziło mi tu o wykorzystanie 2 religii, buddyzmu z jego reinkarnacją i katolicyzmu, ale nie o religię w tej piosence chodzi. To 2 część HEYOWEJ "Zazdrości", kiedy pisałam ten tekst normalnie robiło mi się duszno, dziś nie mogę uwierzyć, że potrafiłam kochać taką chorą miłością...
"Niż" (kompozycja Pawła "Grubego" Krawczyka) i "Wo" są ze sobą ściśle związane...
NOSOWSKA: Mam problem ze swoim fatalizmem, walczę z tym, ale nadal mogę tylko marzyć o tym, by żyć i cieszyć się teraźniejszością, a bardzo bym chciała... tym bardziej, że jest jeszcze "parę miejsc; gdzie nie czuję się; ścigana przez napisy na murach...".
Wokalistka Nosowska nie-solo to nie ta Nosowska z HEYa, słychać to najwyraźniej w 2 najbardziej poetyckich utworach na "Milenie", jej ulubionym "Chciałoby się" i "Nasz Truskawa"... Pierwszy jest zapisem obserwacji - impresją o starszych ludziach. Uwielbia przyglądać się starszym osobom, starość musi być piękna i bardzo bezpieczna... Drugi w/w utwór jest próbą wokalizy w stylu "taśma puszczona od tyłu", zupełnie przypadkiem złapała się tu na dźwięku a la Mrs O'Connor. Poleciłam jej znakomity 8 utwór z najnowszej płyty Madonny, którego tekst stanowi XIII-wieczna modlitwa w multijęzyku, powiedziała, że zwariowałaby, gdyby się okazało, że dźwięki, które z siebie wydała coś znaczą, takiej metafizyki w życiu po prostu się boi...
"Milena" powstała w domu Smolika, w ciągu 3 pierwszych tygodni tego roku. Nosowska ponagrywała wokale do szkieletów piosenek w studio w "Izabelinie", z udziałem wymienionych muzyków. Realizacją zajął się Andrzej Karp, który ulegał też sugestiom Kaśki co do brzmienia wokalu...
NOSOWSKA: Miało być tanecznie... ale znów jest smutno i depresyjnie, słowa jak zwykle nie pasują do muzyki, nie wiedziałam, że tak będzie, klimat tej płyty wyłonił się w pełnej krasie dopiero po miksach i masteringu, jedynie tytułowa "Milena" z całą siłą podtrzymuje tu sens określenia "taneczna"...
"Milena" to nie tylko ogromna żelazna lady - rzeźba Adasia, która objedzie z nimi trasę... Dla mnie to postać, poprzez którą przekaz tytułowej piosenki 2 nie-solowej płyty Nosowskiej skojarzył mi się z jednym z odcinków filmowej trylogii Kevina Smitha ("Clerks/Sprzedawcy", "Molerats/Szczury w supermarkecie") pt: "W pogoni za Amy" (polecam!!!).
NOSOWSKA: Zdarzyło mi się kiedyś coś bardzo przykrego. Bliski kumpel, kolega HEYa, po pijaku pochwalił się, że ze mną spał. To nie była prawda... zaczęłam się zastanawiać dlaczego? Co mu to dało? Ilu jeszcze tak mówi? Zabolało mnie to, a nie znoszę, kiedy się kogoś zwłaszcza bezpodstawnie, krzywdzi. Kiedy się nad tym zastanawiałam zrozumiałam, że często stereotypowa, czy rutynowa opinia może kogoś bardzo zranić, a właśnie takimi szablonami się posługujemy. Na podstawie ulubionych zespołów, książek na półce, krawata dedukujemy z kim mamy do czynienia, to głupie! "Milena to dziwka" - tak myślą o niej faceci (nie napisałam tego w tekście, ale ja wiem, że ona jest dziewicą), którzy ocenili ją po wyzywającym stroju, którzy chcąc podreperować swoje męskie ego, wiedząc że ona nie będzie chciała nawet na nich spojrzeć, opowiadają żałosne kawałki w stylu "miałem ją, jak chciałem, człowieku, kiwnąłem tylko palcem"... Pointa? Nie tędy droga. Nie wystawiajmy krzywdzących, fałszywych opinii tylko dlatego, że coś lub ktoś jest dla nas nieosiągalny... to najbardziej żałosna życiowa postawa, posłuchaj "Zoil" na przykład., "Milena" leje na to, chciałabym być taka jak ona...
Rozmawiała: Anita Bartosik
BRUM nr 3 (53)
marzec 1998
Materiał zgromadził(a): Szlachcic
|